piątek, 3 stycznia 2020

Zawsze tam, gdzie Przyjaźń

Zawsze wyczuwam Dobre Serca

I mnie one tez wyczuwaja

Na tym wlasnie polega uroda zycia :)

sobota, 28 grudnia 2019

Student.

Uczyć się każdy może.




Wydzial Budownictwa


Wydzial Energetyki

Wydzial Gornictwa i Architektury

sobota, 30 listopada 2019

To jest wlasnie to

Ostatni dzien listopada. Panci nigdy nie jest zimno, to i mnie jej slowa rozgrzewaja. Poranne spacerki niektorych ochladzaja do bialosci, a my z pancia zimy sie nie boimy. Codziennie pokonujemy inne trasy spacerowe, a w moim miescie jest ich na peczki. Dzisiaj po poludniu wybralismy sie do Parku Chopina. Znam go jak wlasna kieszen i tylko czekam na lato, gdy bede sie mogl popluskac w wodzie jego basenu z fontanna. Chopin przywital mnie z niedowierzaniem. "Przyjechales do mnie? Ale fajno! Zostan tu, bo za toba tesknilem". Pewno, ze zostane - odpowiedzialem. Obiecalem, ze bede go codziennie odwiedzac, bo przeciez mieszkam bardzo blisko jego parku. Pancia, jak zawsze, pstrykala aparatem, dokumentujac moja radosc, bo jak tu sie nie radowac, gdy wokol kazdy krzaczek, kazde drzewo i latarnia pachna tak znajomo :)

Rano, gdy nie ma duzego ruchu na ulicach, biegam bez smyczy.
  
Mozna mi zaufac, nie jestem przeciez szczeniakiem.

Park Chopina za parkanem.

Te zapachy pamietam.

Z daleka widze innego pieska, ale zachowuje spokoj. Juz od dawna tak mam.

Moge ewentualnie go przywitac; co mi tam.

Skwer przy katedrze Piotra i Pawla tez ma swoje poznojesienne uroki.



Pomalenku w strone domu.


niedziela, 3 listopada 2019

No to spotkajmy sie

Ale sie porobilo. Moj pan kocha Wroclaw, pancia kocha Gliwice, ale pancia ustapila. Powiedziala mi, ze to dlatego, ze pan kocha bardziej swoje miasto, niz pancia swoje. Nie wiem, ile jest w tym prawdy, ale wyszlo na to, ze znalazlem sie z moimi staruszkami we Wroclawiu. Mnie to tam wszystko jedno, gdzie mieszkam, byle tylko razem z nimi. Myslalem, ze pancia bedzie smutna, bo w Gliwicach zostawila rodzinke, znajomych i przyjaciol; no i te swoje stare, znajome kąty, ktore i ja swietnie poznalem. Za to we Wroclawiu nowe zapachy, nowe tereny do zaznaczenia: "tu bylem", no i te fajne, smieszne krasnale, mniejsze ode mnie. Licza sie tez trzy balkony w naszym mieszkaniu, z ktorych, z drugiego pietra, moge obserwowac, co dzieje sie na osiedlu. To jest bardzo wazne, bo juz przestalem sie w zamknietym domu nudzic jak pies. Jak tylko przytule nos do szyby, pancia otwiera balkonik i moge podziwiac swiat. A jest co podziwiac, bo za oknami pieknie i zielono. Mam juz na podworku kolegow i kolezanki; wywachalem ich juz na pierwszym spacerze. Na moim pietrze tez mieszka fajny kumpel. Juz dwa razy jechalismy razem winda. A winda to wynalazek, ktory poznalem po raz pierwszy w moim nowym domu. Mieszkamy na drugim pietrze, a nie pokonujemy ani jednego schodka; do windy plasko, z windy podobnie. Jednym slowem fajna zabawa. Pancia to bardzo cieszy sie, ze to nowe domy, szerokie korytarze i czystosc jak w szpitalu. Pancia lubi zyc higienicznie i estetycznie i wkurza sie, bo ja wole smietniki.

Tu sie przyjezdza, stad sie odjezdza - przesliczny budynek dworca centralnego.
Tylko 5 minut piechota dzieli nas od niego.
 Przeprowadzka byla super, bo pancia kupila mi z tej okazji specjalne lozeczko do samochodowej szoferki. Spalem cala droge przy panci na nowym legowisku. Podroz niedluga, bo tylko poltoragodzinna, ale liczy sie wygoda nawet na krotkim odcinku trasy. Wszystko poszlo jak po masle.

Lubimy tu przychodzic. Sa trawniki i wygodne laweczki.
Pancia przy przeprowadzkach wariuje. Wszystko musi byc szybko, sprawnie i pod jej gust. Moj pan ma temperament pana Andrzeja Poniedzielskiego, a pancia to torpeda. Troche bylo poganiania, ale wszystko skonczylo sie dobrze i efekt, wg panci, doskonaly. Jeszcze podobno jakies kosmetyczne poprawki. Nie wiem, na czym to ma polegac, ale pancia wie i to najwazniejsze. 

Mkna po szynach niebieskie tramwaje.
Po kosmetyce mieszkania czeka nasza trojke zwiedzanie i poznawanie mojego nowego miasta. Gliwice mam opanowane, a Wroclaw zaczynam poznawac. Pancia mowi, ze mam doskonala orientacje w terenie. Nie bardzo wiem, o czym mowa, ale wiem, ze z ulic, ktore juz poznalem w ciemno trafiam do domu. 

Poznaje tez wroclawskie krasnale. Tu zadumalem sie przy kolodzieju.
Mialem ochote zaznaczyc tu swoja obecnosc, ale pancia zabronila.
Ten maluch na walizce oznajmia przyjezdnym, ze dworzec odnowiony zostal
dzieki pomocy Unii Europejskiej. 
Nasz dom. Drugie pietro na szarym tle, trzy okna balkonowe od lewej.
Najmniejszy balkonik nalezy do kuchni, najwiekszy - do saloniku,
a sredni - do sypialni. Obserwuje stamtad, co dzieje sie na dworze.
To najsmieszniejszy balkonik. W kuchni. 
Widok z saloniku. 
Reklamy mowia, ze Wroclaw to miasto spotkan.
No to spotkajmy sie.