poniedziałek, 2 października 2017

Marzeniami budowany los

Bywalo ciezko, bardzo ciezko i choc czasami czulam sie, jakbym spadala ze skaly w nieskonczona przepasc, to jednak chwytalam oddech, by zyc. Chcialam przeciez zyc; dla marzen, ktorym poswiecalam nieprzespane noce. 

Pragnelam wtedy przytulic sie do kogos, kto przyjalby mnie pod swoj dach. Stracilam go przez swoja naiwna wiare we wszystkich ludzi. Byli tacy, ktorzy to wykorzystali. Wtedy pragnelam miec obok siebie kogos przyjaznego, kto podpowiedzialby mi, jak zyc, jak wyjsc z impasu. Uwierzylabym mu i uczynilabym to, co mi poradzi. To byla moja wina, ze nikt taki sie nie pojawil. Odeszlam od ludzi, chyba jednak przestalam im wierzyc. Chcialam wtedy uwierzyc marzeniom o cieplym posilku, a przede wszystkim o domu; czterech bezpiecznych kątach. 

Mijaly lata. Moje pragnienia nie gasly, wrecz przeciwnie, potegowaly sie i rosly w sile. Zakreslaly coraz szersze horyzonty, a wraz z nimi wzrastala sila ducha. DOM! Przede wszystkim ten bezpieczny, spokojny, cieply i przytulny ... wymarzony przez lata DOM! Jakze ja Go wtedy pragnelam! Nie bylo innej mozliwosci, musialam Go miec! Musialam po wielu latach odzyskac swoje gniazdo - to prawdziwe, to moje. Od tego zalezalo przeciez cale moje zycie, caly moj los - los , tak wiele lat budowany marzeniami.

Dzisiaj poplynely lzy wzruszenia. Jest wieczor, za oknem rozgwiezdzone niebo, ksiezyc i jego jasne, cieple swiatlo. W moim domu cieplutko i przytulnie, na tapczanie lezy Dino, spokojny i rozespany. Z radia saczy sie muzyka, ktora lubie. To Radio Leliwa rozpieszcza mnie wyciszajacą, relaksujacą nutką.

Moj Pies, moj Wieczor, moj Dom

***


2 komentarze:

  1. Przytulne wnętrze, cisza, dobra ksiazka, kochany psiak i blask księżyca - cieply obraz ostatniego okresu w zyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech juz tak pozostanie. Tak jest dobrze :)

      Usuń

Serdecznie dziekuje za Wasze odwiedziny i uwagi. Pozdrawiam :)